Książka.

Wpadł mi do głowy pomysł (troszkę podsunięty przez kilka osób), żeby spośród wpisów z prawie 6-letniej historii strony wybrać te najciekawsze, najbardziej poruszające czytelników tematy, które zdobyły największą popularność, przeredagować je i spróbować wydać w przyszłym roku w postaci książki.

Chciałbym aby na pewno wśród wybranych tematów znalazły się te, które opisują bieżące problemy przyrodnicze i nasz do nich stosunek jak i te, które przybliżają nam tą przyrodę, z jaką na co dzień się stykamy i nie zawsze rozumiemy.

Czyli po prostu Okiem Przyrodnika…

Trzeci śmiertelny wypadek na polowaniu w 2019.

Kolejny incydent podczas polowania. 16 duńskich myśliwych polowało w rejonie Kołobrzegu. I skończyło się śmiercią człowieka. Tego samego dnia na innym polowaniu na Dolnym Śląsku inny człowiek trafiony w głowę został zabrany w stanie krytycznym do szpitala.

Podsumujmy: 16 osób strzela w rejonie przez trzy dni. Ileś osób nagania im zwierzęta pod lufy. A wszystko w kraju o gęstości zaludnienia ponad 120osób/km.

To jest gotowy przepis na tragedię. Można sprzeciwiać się polowaniom z różnych powodów (rozregulowywanie populacji, rozjeżdżanie pól rolnikom, omyłkowe zabijanie chronionych ptaków, kwestia światopoglądowa, religijna – lista jest długa) ale chyba nawet ten, kto jest myśliwym gołym okiem powinien dostrzec, że coś musi się tu zmienić. Zwłaszcza w przypadku polowań zbiorowych. Może pora zmienić nasze łowiectwo i zasady jakie nim rządzą? A może pora dojść do wniosku, że Polska to nie bezkresne lasy Kanady czy Rosji i tu dookoła żyją ludzie?

Jeśli przejrzymy ostatnie 10 lat to te wypadki są regularne i chyba coraz częstsze.

Od ostatniego śmiertelnego postrzału człowieka podczas polowania doszło we wrześniu (Tomaszów Mazowiecki) oraz w czerwcu (okolice Radomska). Czyli to trzeci zabity podczas polowania człowiek w tym roku. Rok 2019 też zaczął się od wypadku – w Kowalu myśliwy postrzelił w głowę myśliwego.

To kto się boi wilka w lesie?