Ograniczenia myślistwa na świecie

Zebrałem kilka informacji na temat ograniczeń myślistwa na świecie. Okazuje się, ze z roku na rok coraz więcej krajów dostrzega bezzasadność łowiectwa, zwłaszcza komercyjnego. W Europie są regiony w których de facto polować nie wolno.

  • Kostaryka to kraj, który całkowicie zakazał myślistwa w grudniu 2012 roku. Kraj ten stawia na turystykę przyrodniczą.
  • Kenia – od 1977 roku jest tutaj zakaz polowań komercyjnych, de facto – w ogóle nie można tam polować zgodnie z prawem.
  • Botswana – podobnie jak w Kenii od roku 2014 nie można tu polować komercyjnie. Sytuacja podobna jak w Kenii.
  • Na terenie Kantonu genewskiego w Szwajcarii nie można polować dla przyjemności od roku 1977.
  • Inicjatywy zakazujące polowań dla „sportu i hobby” są obecne w Rosji oraz Izraelu. W Rosji taki pomysł pojawił się w 2013 roku, w Izraelu w 2010.
  • W Holandii przepisy o polowaniach są bardzo restrykcyjne. Można tam polować tylko na pięć gatunków – kaczkę krzyżówkę, gołębia grzywacza, zająca, królika i bażanta. Od jakiegoś czasu w tamtejszym rządzie krąży projekt całkowitego zakazu myślistwa.
  • W Kanadzie myśliwym nie wolno polować na gruntach prywatnych bez uprzedniej zgody właściciela. Nie ma tam też „polowań zbiorowych”.

Należy też pamiętać, że zupełnie inny wpływ na środowisko ma łowiectwo w Kanadzie, gdzie liczba ludności jest mniej więcej taka jak w Polsce, a powierzchnia kraju około 30-krotnie większa. Tam polowanie wymaga rzeczywistej wiedzy i przegotowania. Zwierzęta żyją w dużym rozproszeniu. Można chodzić nie tylko godzinami, ale dniami żeby coś upolować. Kompleksy leśne są ogromne. Upolowanie zwierzęcia wymaga cierpliwości i umiejętności. Polowanie w Polsce w naszych  lasach można porównać do egzekucji… Grupa najczęściej nie mających o przyrodzie pojęcia myśliwych jedzie do lasu, naganiacze naganiają.  Potem po polowaniu ognisko, wódka. To nie jest polowanie na które pójdzie porządny myśliwy. To rzeź. W Kanadzie można powiedzieć, że jest myślistwo, u nas jest patologia, a myśliwi w dużej mierze to pseduekolodzy nie mający tak jak wspomniałem o przyrodzie bladego pojęcia. Bo ilu naszych myśliwych wie po czym rozpoznać choćby Dentario Glanduloase-Fagetum? Ilu policzy wskaźnik Simpsona? Ilu zna mechanizmy regulacji populacji i wie, że częste polowania stymulują rozród dzików?* Ilu szkodzi przyrodzie dokarmianiem zwierząt? Jeśli ktoś mówi, że się zna na przyrodzie to są to podstawy… Ogólna wiedza przyrodnicza, którą myśliwy powinien mieć. Tymczasem wśród osób rozsiewających mity, zwłaszcza o wilkach przeważają myśliwi…

PZŁ w niewiedzy przyrodniczej członków jak na razie problemu nie widzi, ba – sam na profilu FB wrzuca co jakiś czas garść mitów, a tymczasem z miesiąca na miesiąc wraz z kolejnym incydentem, kolejną kompromitacją myśliwi postrzegani są coraz gorzej. Także przez rolników, którzy coraz częściej kończąc studia rolnicze wiedzą, że łowiectwo często stoi w sprzeczności z ich interesami, a zbyt częste polowania (stymulant rozrodu) w połączeniu z dokarmianiem zwiększają liczbę zwierząt, które potem idą na pola…

*Gdy zapytałem myśliwych na profilu FB PZŁ o naukowy artykuł z wieloletnich badań udowadniających wzrost rozrodczości i populacji dzika w regionach o częstych polowaniach to usłyszałem od myśliwych, że oni nie zamierzają tego czytać, mają te badania gdzieś, bo to o dzikach francuskich i w ogóle z czym ja tu wyjeżdżam. Bez komentarza.