ASF – nieskuteczna depopulacja dzika

Dziś trochę więcej o ASF. Na początek nieco historii…

ASF czyli afrykański pomór świń znany jest od początku XX wieku. W Europie wirus pojawił się w roku 1957 na terenie Portugalii. Potem przyszła kolej na Hiszpanie, Francję, Włochy. W 2007 roku wirus ASF został zawleczony do państw leżących na Kaukazie oraz do Rosji. W 2012 roku został stwierdzony na Ukrainie, w 2013 – W Białorusi. Pierwszy przypadek w Polsce to 14 lutego 2014 roku około 1km od granicy z Białorusią. W lutym tego roku było już prawie 1300 przypadków.

ASF na świecie Źródło: OIE

Zanim przejdziemy dalej, musimy wyjaśnić sobie trzy rzeczy:

  • Nikt nie wie ile dzików jest w Polsce. To zwierzę niezwykle trudne do policzenia, dane podawane przez PZŁ, Lasy Państwowe a potem GUS  cechuje bardzo duża niedokładność. Próbowano do liczenia używać nawet dronów i kamer termowizyjnych, skutek był średni.
  • Dzik rozmnaża się bardzo szybko, przyrost populacji w skali roku to nawet 250%. Jednym z czynników stymulujących rozród jest zbyt duży odstrzał.
  • Dzik to zwierzę nie przepadające za migracją. Nie niepokojone spędza sporą część życia w jednym rejonie. Chrumczy, buchtuje i kręci się po okolicy.

W Polsce po wykryciu ASF zaczęto walkę z ta chorobą za pomocą odstrzałów.  Zakładano redukcję populacji na wschód od Wisły do 0.5 dzika na jeden kilometr kwadratowy, później do 0.1. Presję wywierali rolnicy, a jak wiadomo rolnicy to duża grupa społeczna i pod naciskiem politycy będą szli im na rękę. Cele mówiące o drastycznym zmniejszeniu ilości dzika w wielu miejscach zostały osiągnięte, a przynajmniej tak to wygląda na papierze lub monitorze. W rzeczywistości już nie.  Ministrowie rolnictwa i środowiska wybrali metodę polityczną, a to nie oznacza, że działającą.

Równolegle ze startem odstrzałów ASF zaczął się szybciej rozprzestrzeniać. W listopadzie 2017 roku wirus przekroczył granicę Wisły. Nagle pokonał dużą odległość. Gdy przypomnimy sobie fakt, że dzik z natury nie migruje a do tego osobniki zakażone ASF żyją nie więcej niż 8 – 9dni, a w przypadku postaci nadostrej (z tą postacią mamy do czynienia na terenie Polski)  – tylko 4 – 5 dni to łatwo dojść do wniosku, że bez pomocy człowieka nie byłoby to możliwe. Dzik zdechnie, osłabnie zanim pokona większą odległość.

212710,424565,w_1270

Do roznoszenia się choroby przyczynia się wzrost niepokoju u dzików. Wraz ze wzmożonymi polowaniami zaczęły się one przemieszczać w poszukiwaniu bezpieczniejszego miejsca. Do tego dochodzi kwestia pobrudzenia krwią zabitego dzika ubrania czy auta osoby polującej. Myśliwy będący jednocześnie hodowcą świń to wymarzony wektor dla choroby, zwłaszcza wirusa, który tak jak ASF może przetrwać długi czas w nawet niekorzystnych warunkach (teoretycznie taka osoba przez 72h nie może zbliżać się do świń, ale tego kontaktu nie da się tak naprawdę ograniczyć, wystarczy, że ktoś inny dotknie brudnego ubrania takiej osoby i pójdzie do chlewa).

W naszym kraju bioasekruacja zawodzi. Głównymi czynnikami dzięki którym ASF przenosi się pomiędzy zwierzętami są oprócz polowań przez hodowców: nielegalny handel świniami, nielegalna, nierejestrowa sprzedaż produktów z tych zwierząt, nie informowanie służb o przypadkach choroby i śmierci zwierzęcia. Świnia przy domu to obrazek w Polsce nadal częsty i kojarząc się z tradycyjną wsią, ale taka świnia, często wypuszczana gdzieś przy domu może niestety odwiedzić miejsce, gdzie np. w nocy były dziki. I w konsekwencji zarazić się wirusem.

Na zachodzie ASF został praktycznie opanowany. Zajęło to chyba 30 lat. Ściśle przestrzega się zasad bioasekuracji, a świnia przy domu to obrazek, którego w zasadzie nie uświadczymy. Trochę to smutne, zwłaszcza jak ktoś pamięta nie tak dawne jeszcze wakacje u babci na wsi, ale jak widać skuteczne.

Polska jest dużym producentem wieprzowiny stąd taki strach przed tą chorobą. Większość ferm zlokalizowana jest w Polsce zachodniej. Jednak ASF wśród dzików nie zagraża dużym chlewniom, pod warunkiem trzymania się prostych zasad asekuracji. Może on (wirus) być obecny w populacjach dzików i zawsze będzie ale nic się złego dziać nie będzie jeśli hodowcy będą stosować się do ustalonych wytycznych. Wprowadzenie masowych polowań zwiększyło tylko mobilność zwierząt i ilość potencjalnych wektorów choroby pod postacią osób polujących. Żeby całkowicie pozbyć się wirusa trzeba by w ciągu krótkiego czasu (kilka miesięcy) zabić wszystkie dziki w kraju.  Takich rzeczy już próbowano, nie udało się zabić więcej niż 60%. Po prostu się nie da. Jest to niewykonalne. Poza tym – gdyby było wykonalne to mogłoby mieć katastrofalne skutki dla przyrody a także gospodarki leśnej. Dzik to ważne ogniwo w życiu lasu. Patrząc na to, że aby osiągnąć poziom 0.1 dzika na km2 w wielu regionach zabito 0.6 dzika na km2 to łatwo się domyślić, że dane są nierzetelne i wyssane z palca tylko po to, żeby „się zgadzało”.

Będąc ostatnio na wykładzie dotyczącym ASF i dzików dowiedziałem się, że prowadzone nad wirusem badania wykazały, że w glebie leśnej wirus z niewiadomego powodu żyje bardzo krótko – kilka dni (dwa dni). Ten sam wirus np. w piasku przeżyje kilka tygodni. Padłe, chore dziki nie są też jedzone przez inne osobniki (dzik to też padlinożerca).

asf-plakat.jpg

Warto jeszcze na chwilę zatrzymać się przy pomyśle budowy płotu na wschodniej granicy. Taki płot robili już Czesi. Ogrodzili zakażony obszar i na nic się to nie zdało. Wirus bez kłopotu przekroczył granicę już po kilku dniach. Poza tym – jak zagrodzić rzeki? Dziki świetnie pływają. Poza tym – już po ptakach. Choroba w Polsce jest przecież obecna od czterech lat.

Zatem podsumowując:

  • Depopulacja nie jest skuteczną metodą walki z ASF, skutek często jest odwrotny do zamierzonego – dziki zaczynają się przemieszczać, osoby polujące też stają się wektorami choroby. Efekt – choroba szybciej się rozprzestrzenia.
  • Głównym czynnikiem odpowiedzialnym za przenoszenie chorób jest człowiek niestosujący się do zasad bioasekuracji oraz nielegalne targi zwierząt oraz nie informowanie o chorobach zwierząt przez rolników trzymających zwierzęta na swój użytek. Dziki do chlewików same nie wejdą, żeby zarazić świnie…

Czyli mówiąc krótko dziki padły ofiarą polityki oraz niewiedzy rolników.